Czy syndyk może sprzedać samochód potrzebny do dojazdu do pracy w upadłości konsumenckiej?

K
Kasia_1986
· 2026-07-27 12:26
Jestem po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej i czekam jeszcze na ustalenie planu spłaty. Pracuję w małej firmie produkcyjnej pod miastem, na umowie o pracę, a dojazd komunikacją zajmuje mi ponad dwie godziny w jedną stronę. Mam stary samochód z 2011 roku, wart według ogłoszeń około 9 tysięcy złotych, który jest wpisany w wykazie majątku. Auto nie jest na kredyt i nie prowadzę już działalności gospodarczej, bo zamknęłam jednoosobową firmę przed złożeniem wniosku. Syndyk poprosił mnie ostatnio o dodatkowe informacje o stanie technicznym i przebiegu, więc zaczęłam się zastanawiać, czy może planować jego sprzedaż. Bez samochodu trudno byłoby mi utrzymać obecną pracę i regularne wynagrodzenie, z którego potrącana jest część na postępowanie. Czy w takiej sytuacji syndyk może sprzedać samochód mimo że jest mi potrzebny do dojazdów do pracy?

Odpowiedzi (3)

D
DrukarniaX 2026-07-28 09:22
U mnie syndyk też interesował się autem, mimo że było stare i bez kredytu, bo formalnie wchodziło do masy upadłości. Dużo zależało od tego, czy dało się pokazać, że samochód realnie służy do pracy, a nie jest tylko wygodą. W moim przypadku pomogło rozpisanie dojazdów komunikacją, godzin zmian i tego, że bez auta miałbym problem z utrzymaniem zatrudnienia. Syndyk patrzył też na wartość auta, bo przy tanim samochodzie koszty sprzedaży i późniejsze ryzyko utraty dochodu przez upadłego nie zawsze mają sens. Nie znaczy to jednak, że auto automatycznie zostaje, bo decyzja zależy od konkretnej sprawy i podejścia syndyka. Ja bym po prostu spokojnie opisał sytuację syndykowi i zebrał jakieś potwierdzenia z pracy, np. godziny zmian albo lokalizację zakładu. Czy pracujesz na stałe w tych samych godzinach, czy masz zmiany?
K
Krawiec 2026-08-05 10:43
Odpowiedź do DrukarniaX
U mnie syndyk też interesował się autem, mimo że było stare i bez kredytu, bo formalnie wchodziło do masy upadłości. Dużo zależało od tego, czy dało się pokazać
DrukarniaX dobrze zwrócił uwagę na praktykę, ale doprecyzowałbym, że samo używanie auta do pracy nie oznacza jeszcze automatycznie, że syndyk go nie sprzeda. Samochód co do zasady wchodzi do masy upadłości, nawet jeśli jest stary, bez kredytu i potrzebny na dojazdy. Znaczenie może mieć raczej to, czy sprzedaż auta realnie utrudniłaby wykonywanie pracy, a przez to także spłatę wierzycieli. Przy aucie wartym około 9 tys. zł syndyk może patrzeć, czy po kosztach sprzedaży i całej procedurze ma to sens ekonomiczny. Rozpisanie dojazdów komunikacją, godzin pracy i braku sensownej alternatywy może pomóc pokazać sytuację, ale nie jest gwarancją. Dobrze też mieć jakieś potwierdzenie od pracodawcy co do miejsca i godzin pracy, jeśli faktycznie komunikacja odpada. Ostatecznie decyzje w takich sprawach bywają dość indywidualne i zależą od syndyka oraz sądu. Czy Twoje godziny pracy pokrywają się normalnie z kursami komunikacji, czy problemem są też zmiany poranne albo nocne?
T
TestKolorow 2026-07-31 16:25
Samo to, że auto służy do dojazdu do pracy, niestety nie oznacza automatycznie, że syndyk go nie sprzeda. W upadłości samochód co do zasady wchodzi do masy upadłości, nawet jeśli jest stary i nie jest luksusowy. Z drugiej strony przy wartości ok. 9 tys. zł i realnej potrzebie dojazdu do pracy jest przestrzeń, żeby syndykowi dokładnie pokazać, że sprzedaż auta może utrudnić zarabianie i spłatę wierzycieli. Dwie godziny komunikacją w jedną stronę to już nie jest drobna niedogodność, tylko konkretna okoliczność. Dobrze mieć na to coś więcej niż samo oświadczenie, np. godziny pracy, połączenia, odległość, koszt dojazdów i informację, że bez auta praca może być zagrożona. Syndyk nie zawsze patrzy wyłącznie na cenę z ogłoszeń, bo znaczenie ma też realna kwota możliwa do uzyskania po kosztach sprzedaży. Nie zakładałbym więc z góry ani że auto zostanie, ani że na pewno je zabiorą. Czy syndyk już pytał o samochód albo zapowiadał jego sprzedaż?