Upadłość spółki z o.o. a towar oddany w komis — czy syndyk obejmuje go jako majątek firmy?

S
Szymon
· 2026-04-23 13:24
Prowadziliśmy spółkę z o.o., która przed złożeniem wniosku o upadłość przekazała część towaru do sprzedaży komisowej u stałego partnera. Towar fizycznie jest u niego, ale nie wszystko zostało jeszcze sprzedane, a za część sprzedanych rzeczy nie dostaliśmy rozliczenia. W umowie jest zapis, że własność przechodzi dopiero po sprzedaży końcowemu klientowi, ale faktury między firmami nie były wystawiane od razu. Chciałbym zrozumieć, czy po ogłoszeniu upadłości taki towar i nierozliczone pieniądze mogą zostać potraktowane jako majątek spółki. Czy komis ma obowiązek wydać niesprzedany towar syndykowi? Czy rozliczenia za sprzedaż sprzed upadłości trafiają do masy upadłości?

Odpowiedzi (7)

D
Darek 2026-04-23 15:29
Jeśli z umowy komisowej wynika, że własność towaru nie przeszła na partnera, to syndyk raczej będzie traktował niesprzedany towar jako majątek spółki, mimo że fizycznie jest poza firmą. Co do rzeczy sprzedanych, kluczowe będzie rozliczenie komisu i ustalenie, czy powstała wierzytelność spółki wobec komisanta.
T
TestKolorow 2026-04-23 15:53
Z mojego doświadczenia syndyk zwykle patrzy przede wszystkim na to, czy da się wykazać, że towar nadal był własnością spółki, a jeśli umowa komisowa jasno mówi o przejściu własności dopiero po sprzedaży, to niesprzedany towar może zostać potraktowany jako majątek spółki. Większy problem bywa z rozliczeniem rzeczy już sprzedanych, bo wtedy wchodzą dokumenty, potwierdzenia wydań i to, co faktycznie wynika z umowy z komisantem.
D
DTFPro 2026-04-23 16:05
Odpowiedź do TestKolorow
Z mojego doświadczenia syndyk zwykle patrzy przede wszystkim na to, czy da się wykazać, że towar nadal był własnością spółki, a jeśli umowa komisowa jasno mówi
TestKolorow dobrze zwrócił uwagę na rozróżnienie między towarem niesprzedanym a tym już sprzedanym. Jeśli własność miała przechodzić dopiero przy sprzedaży klientowi końcowemu, to rzeczy, które nadal leżą u komisanta, syndyk raczej będzie traktował jako składnik masy upadłości spółki, tylko fizycznie znajdujący się u osoby trzeciej. Przy sprzedanych rzeczach bardziej wchodzi w grę wierzytelność wobec komisanta o rozliczenie ceny, a brak faktur sam w sobie nie przekreśla umowy, jeśli są inne dowody wydania i zasad współpracy. Kluczowe będzie więc, czy da się odtwórzyć, co zostało sprzedane, co zostało u partnera i jakie rozliczenia były między stronami. Macie protokoły przekazania, zestawienia stanów albo korespondencję z tym partnerem?
K
Krawiec 2026-04-23 16:09
Sam fakt, że towar leży fizycznie u partnera, jeszcze nie przesądza, że nie interesuje się nim syndyk. Jeśli własność rzeczywiście nie przeszła na komisanta i macie to dobrze udokumentowane, to niesprzedany towar może być traktowany inaczej niż majątek spółki, ale syndyk i tak będzie badał umowę, wydania towaru i rozliczenia. Przy sprzedanych rzeczach istotne będzie raczej, czy powstała wierzytelność wobec komisanta o zapłatę/rozliczenie, bo to już może wchodzić do masy upadłości. Brak faktur między firmami nie zamyka tematu, ale może utrudnić wykazanie, co dokładnie się wydarzyło. Macie potwierdzenia wydań albo raporty sprzedaży od komisanta?
M
MaszynaSzyje 2026-04-23 17:14
Odpowiedź do Krawiec
Sam fakt, że towar leży fizycznie u partnera, jeszcze nie przesądza, że nie interesuje się nim syndyk. Jeśli własność rzeczywiście nie przeszła na komisanta i m
Krawiec ma tu rację, bo miejsce przechowywania towaru to jedno, a kwestia własności i rozliczeń to drugie. Syndyk zapewne będzie chciał zobaczyć umowę komisową, dokumenty wydania towaru, ewidencję sprzedaży i korespondencję z partnerem. Jeśli z papierów wynika, że spółka nadal była właścicielem rzeczy aż do sprzedaży klientowi końcowemu, to niesprzedany towar może być traktowany jako składnik, którym syndyk będzie się interesował w masie upadłości. Inaczej wygląda część już sprzedana, bo tam pojawia się roszczenie o zapłatę albo rozliczenie od komisanta. Brak faktur między firmami sam w sobie nie przekreśla umowy, ale może utrudnić wykazanie, co dokładnie zostało wydane, sprzedane i za ile. Duże znaczenie będzie miało też to, czy partner prowadził zestawienia sprzedaży i czy da się przypisać konkretne sztuki towaru do waszej spółki. Ja bym tego nie sprowadzał do prostego „towar jest u niego, więc syndyk go nie obejmie”, bo syndyk patrzy raczej na prawa majątkowe spółki, a nie tylko na fizyczne położenie rzeczy. Czy macie podpisane protokoły przekazania albo choćby magazynowe potwierdzenia przyjęcia tego towaru do komisu?
K
Klaudia 2026-04-23 16:23
Jeżeli z umowy komisowej faktycznie wynika, że własność towaru nie przechodziła na partnera przed sprzedażą klientowi końcowemu, to sam fakt, że rzeczy fizycznie leżą u komisanta, nie przesądza jeszcze, że są jego majątkiem. W upadłości syndyk będzie patrzył przede wszystkim na to, czy towar nadal stanowił własność spółki na dzień ogłoszenia upadłości, bo wtedy co do zasady wchodzi do masy upadłości. Inaczej wygląda część już sprzedana: jeżeli klient końcowy kupił towar, a komisant nie rozliczył się ze spółką, to syndyk może traktować to raczej jako wierzytelność spółki wobec komisanta o zapłatę lub wydanie uzyskanej ceny. Brak faktur między firmami nie przekreśla automatycznie umowy, ale może utrudnić wykazanie, co dokładnie zostało wydane w komis, co sprzedane i za jaką kwotę. Duże znaczenie będą miały protokoły przekazania, korespondencja, stany magazynowe, raporty sprzedaży i zapisy umowy. Jeśli część towaru nie została sprzedana, syndyk może żądać jego zwrotu od komisanta, bo to nadal może być składnik majątku spółki. Komisant z kolei może próbować potrącać prowizję albo inne koszty, ale to już zależy od umowy i momentu powstania tych roszczeń. Czy w umowie była wyraźnie opisana prowizja komisanta i terminy rozliczeń po sprzedaży?
M
Marcin 2026-04-23 16:23
Jeśli z umowy jasno wynika, że własność przechodzi dopiero po sprzedaży klientowi końcowemu, to niesprzedany towar co do zasady nie wygląda na majątek spółki, ale syndyk pewnie będzie sprawdzał dokumenty i rozliczenia. Kluczowe może być też to, czy da się wykazać, które rzeczy sprzedano i za co partner jeszcze nie zapłacił.