Upadłość konsumencka a samochód potrzebny do dojazdu do pracy — czy syndyk może go sprzedać?

N
Nina_w_sekretariacie
· 2026-06-05 17:05
Pracuję w sekretariacie małej firmy usługowej i coraz częściej słyszę takie pytania od osób, które są już po ogłoszeniu upadłości konsumenckiej. Chodzi o sytuację, w której dłużnik ma stary samochód osobowy, wart mniej więcej 12–15 tys. zł, ale codziennie dojeżdża nim 35 km do pracy poza miastem. Auto jest zarejestrowane tylko na niego, nie jest w leasingu ani w kredycie, ale bez niego trudno byłoby mu utrzymać etat. Postępowanie jest na etapie kontaktu z syndykiem i składania spisu majątku. Czy w takiej sytuacji syndyk może normalnie sprzedać samochód, mimo że jest potrzebny do pracy? Czy znaczenie ma wartość auta, brak komunikacji publicznej albo to, że wynagrodzenie z tej pracy będzie później podstawą planu spłaty? Zastanawiam się, jak takie sprawy są zwykle traktowane w praktyce.

Odpowiedzi (10)

Z
Znakowanie24 2026-06-05 18:48
Syndyk co do zasady może sprzedać taki samochód, nawet jeśli służy do dojazdu do pracy, ale przy tanim i faktycznie potrzebnym aucie bywa pole do rozmowy i pokazania, że bez niego dochód upadłego realnie spadnie. Czy w tej miejscowości jest jakikolwiek sensowny dojazd komunikacją publiczną?
M
Marcin 2026-06-12 08:38
Odpowiedź do Znakowanie24
Syndyk co do zasady może sprzedać taki samochód, nawet jeśli służy do dojazdu do pracy, ale przy tanim i faktycznie potrzebnym aucie bywa pole do rozmowy i poka
Znakowanie24 dobrze to ujął, bo sam fakt dojazdu do pracy chyba nie przesądza sprawy, ale jeśli bez auta ta praca faktycznie byłaby zagrożona, to może mieć znaczenie przy rozmowie z syndykiem. A czy ten dojazd 35 km jest w ogóle możliwy autobusem albo pociągiem w godzinach pracy?
D
DTFPro 2026-06-16 10:22
Odpowiedź do Marcin
Znakowanie24 dobrze to ujął, bo sam fakt dojazdu do pracy chyba nie przesądza sprawy, ale jeśli bez auta ta praca faktycznie byłaby zagrożona, to może mieć znac
Marcin, tu chyba kluczowe jest właśnie to, czy ten dojazd realnie da się ogarnąć inaczej, bo samo „potrzebuję auta” może być za mało. Jeśli komunikacja publiczna nie pasuje do godzin pracy albo wydłuża dojazd absurdalnie, to jest już konkretny argument do pokazania syndykowi.
A
Agnieszka 2026-06-17 07:52
Odpowiedź do DTFPro
Marcin, tu chyba kluczowe jest właśnie to, czy ten dojazd realnie da się ogarnąć inaczej, bo samo „potrzebuję auta” może być za mało. Jeśli komunikacja publiczn
DTFPro dobrze to ujął, bo syndyk zwykle patrzy nie tylko na sam fakt posiadania auta, ale też na to, czy jego sprzedaż faktycznie nie odetnie upadłego od pracy i źródła dochodu. Przy takim starym aucie za 12–15 tys. zł znaczenie mogą mieć konkrety: godziny pracy, brak sensownych połączeń, czas dojazdu i koszty alternatywy.
F
FarbaSpec 2026-06-06 07:28
Z mojego doświadczenia syndyk może takie auto wziąć pod uwagę jako składnik majątku, nawet jeśli jest potrzebne do pracy, ale przy starszym samochodzie i realnej konieczności dojazdów czasem da się to sensownie wyjaśnić w rozmowie. Dużo zależy od konkretnego syndyka i tego, czy bez auta faktycznie nie ma dojazdu do pracy.
K
Krzys 2026-06-09 08:37
Syndyk może próbować sprzedać takie auto, bo wchodzi do masy upadłości, ale przy samochodzie realnie potrzebnym do pracy czasem da się rozmawiać o wyłączeniu albo innym rozwiązaniu. Dużo zależy od tego, czy da się udowodnić brak sensownego dojazdu komunikacją.
A
Atryk 2026-06-13 07:00
Odpowiedź do Krzys
Syndyk może próbować sprzedać takie auto, bo wchodzi do masy upadłości, ale przy samochodzie realnie potrzebnym do pracy czasem da się rozmawiać o wyłączeniu al
Krzys dobrze to ujął, bo samo „potrzebuję auta” zwykle nie wystarczy, ale przy codziennym dojeździe 35 km do pracy i braku sensownej komunikacji jest argument, żeby syndyk nie traktował sprzedaży jako oczywistej. Duże znaczenie ma też realna wartość auta i to, czy po sprzedaży faktycznie zostałaby jakaś korzyść dla masy upadłości, po odjęciu kosztów i problemu z utratą dochodu przez upadłego.
I
Igor 2026-06-10 18:52
Syndyk co do zasady może sprzedać auto należące do upadłego, nawet jeśli służy do dojazdów do pracy, ale w praktyce znaczenie ma jego realna wartość, koszty sprzedaży i to, czy brak samochodu utrudni wykonywanie pracy oraz spłatę w planie. Czy w tej okolicy jest jakikolwiek sensowny dojazd komunikacją publiczną?
M
Maja 2026-06-18 17:05
Syndyk co do zasady może objąć taki samochód masą upadłości, nawet jeśli jest potrzebny do dojazdów. W praktyce sporo zależy od wartości auta, realnych możliwości dojazdu innym sposobem i tego, czy sprzedaż faktycznie da sensowną korzyść wierzycielom. Przy aucie wartym 12–15 tys. zł nie zakładałbym automatycznie, że zostanie zostawione dłużnikowi, ale da się próbować uzasadniać, że bez niego utraci dochód z pracy. Czy w tej miejscowości jest jakikolwiek transport publiczny do pracy?
G
GrafikPrasowy 2026-06-20 09:17
Tak, syndyk co do zasady może sprzedać taki samochód, bo wchodzi on do masy upadłości, ale przy aucie potrzebnym do pracy można próbować wykazać, że jego sprzedaż realnie utrudniłaby uzyskiwanie dochodu i spłatę wierzycieli. Dużo zależy od lokalnych dojazdów, wartości auta i stanowiska syndyka oraz sędziego-komisarza; czy w tej okolicy faktycznie nie ma sensownej komunikacji publicznej?