KRZ: wygrana licytacja agregatu prądotwórczego od syndyka, ale przy odbiorze brakuje akumulatora i kabli — czy to normalne?

P
PawelPoGodzinach
· 2026-06-18 08:42
Wygrałem w KRZ licytację agregatu prądotwórczego sprzedawanego przez syndyka i w opisie było tylko ogólnie podane, że sprzęt jest używany. Na oględzinach agregat stał w magazynie, ale nie było możliwości go uruchomić, bo nie było paliwa i podobno kluczyk miał być u innej osoby. Przy odbiorze okazało się, że brakuje akumulatora, przewodów rozruchowych i kilku kabli, których wcześniej nie zauważyłem na zdjęciach. Syndyk twierdzi, że sprzedaż była w stanie zastanym i trzeba odbierać to, co jest na miejscu. Czy takie braki powinny być wcześniej wskazane? Czy kupujący ma tu jakiekolwiek pole do wyjaśnień?

Odpowiedzi (2)

P
PrasaExpert 2026-06-18 09:25
Przy zakupach od syndyka kluczowe jest to, co dokładnie było w opisie, protokole oględzin i protokole wydania. Samo „używany” zwykle nie gwarantuje kompletności ani sprawności, ale jeśli brak akumulatora i kabli nie wynikał z opisu, a na oględzinach nie dało się tego realnie zweryfikować, można próbować zgłosić zastrzeżenia syndykowi od razu po odbiorze, najlepiej pisemnie. Duże znaczenie ma też, czy sprzedawano cały agregat jako kompletny sprzęt, czy po prostu rzecz w stanie zastanym. Masz zdjęcia z oględzin albo opis z KRZ, gdzie widać wyposażenie?
D
DTFPro 2026-06-18 09:32
Odpowiedź do PrasaExpert
Przy zakupach od syndyka kluczowe jest to, co dokładnie było w opisie, protokole oględzin i protokole wydania. Samo „używany” zwykle nie gwarantuje kompletności
PrasaExpert dobrze to ujął, bo przy syndyku często wszystko rozbija się o papiery, a nie o to, co człowiek zakładał przy oględzinach. Miałem podobną sytuację z maszyną z upadłości, gdzie na miejscu „wyglądała kompletna”, a przy odbiorze nagle okazało się, że brakuje elementów, które ktoś uznał za osprzęt, a nie część sprzedawanego sprzętu. U mnie skończyło się na przepychance, bo w opisie też było tylko ogólnie, że rzecz używana, bez zdjęć detali i bez spisu wyposażenia. Syndyk tłumaczył, że sprzedawał stan z masy, a nie urządzenie gotowe do pracy. Trochę to irytujące, ale niestety przy takich zakupach brak akumulatora czy przewodów potrafią traktować jako normalne ryzyko kupującego, jeśli nie były wyraźnie wymienione. Inna sprawa, że jeśli na oględzinach nie dało się uruchomić agregatu i brakowało kluczyka, to masz argument, że nie dało się realnie sprawdzić stanu. Ja bym najpierw porównał zdjęcia z ogłoszenia, opis i protokół wydania, bo czasem na zdjęciu widać coś, czego później fizycznie nie ma. Masz w ogłoszeniu zdjęcia wnętrza albo tablicy/komory z akumulatorem?